Dwugłowy Smok

Film przedstawia krótki epizod wspólnej polsko-niemieckiej historii, którą rozpoczął w 1921 roku podział Górnego Śląska na dwa wrogo nastawione do siebie Państwa a zakończył wybuch drugiej wojny światowej. W konsekwencji Górny Śląsk, w ciągu zaledwie kilku lat, z prowincjonalnego pogranicza stał się najbardziej progresywnym eksperymentem urbanistycznym Europy pierwszych lat 30tych XX wieku. strona filmu

fot. Charles C. Ebbets

Z Nowego Jorku do Katowic

Jedno z najsłynniejszy zdjęć na świecie przedstawia lunch 11 mężczyzn siedzących na stalowej belce setki metrów nad ulicami Nowego Yorku. To robotnicy stawiający kolosa – drapacz chmur GE Building w Rockefeller Center w 1932 roku. Zdjęcie wykonał Charles C. Ebbets 29 września, pewnie nie zdając sobie sprawy, że w tym samym czasie, podobną fotografię zrobiono w dalekim kraju Europy Wschodniej - w Polsce. Słynne ujęcie z Nowego Jorku, pozostawiło w cieniu kadr z budowy drapacza chmur w Katowicach- nowej stolicy ledwo co utworzonego województwa śląskiego. To właśnie tu, w miejscu nazywanym "Syberią Europy", podjęto pierwszą udaną próbę przeniesienia na polski grunt amerykańskich wieżowców, i to w czasie, kiedy cała Europa była w mocnym dystansie względem niebotyków, jak je także wówczas nazywano.
W chwili, gdy w NY Ebbets zwolnił migawkę, w Katowicach już od 3 lat trwała zaawansowana budowa śląskiego giganta. I chociaż, w odróżnieniu od amerykańskich, nie wystrzelił na setki metrów w górę, miał coś, co czyniło go równie interesującym... Była to nowoczesna stylistyka, operująca językiem awangardy z kręgu Bauhausu i kubizmu. Wieżowce amerykańskie były wciąż duszone w sosie historycznych stylów, rzadko zdarzały się takie wyjątki jak Chrysler Building, które operowały nowoczesnością. W Katowicach, w których wówczas już rozpanoszył się na dobre dwugłowy smok postępu, nie mogło być już mowy o gotyzujących wieżowcach...

fot. Architektura i budownictwo 1932r.

Wszystko zaczęło się jednak kilka lat wcześniej. W mieście trwał olbrzymi ruch budowlany, gigantyczne nakłady Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, preferencyjne kredyty dla prywatnych przedsiębiorców składały się na inwestycyjną hossę. Wkrótce jedynym problemem okazał się... brak wolnych terenów. Miasto otoczone zewsząd kretowiskiem kopalń miało niewiele wolnych przestrzeni pod rozbudowę. Ceny gruntów, w amerykańskim niemal stylu, ostro szybowały w górę.
Pierwszą eksperymentalną budowę nowoczesnego wieżowca w Katowicach i zarazem w Polsce, podjęto w latach 1929-31. Był to Dom Profesorów Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych, mieszczący się dziś przy ulicy Wojewódzkiej 23. Dzieło znakomitego architekta Eustachego Chmielewskiego i konstruktora Lucjana Timofijewicza może nie imponuje wysokością, ale swoją konstrukcją i formą na pewno już tak. Po raz pierwszy bowiem zbudowano w kraju tak wysoki obiekt w konstrukcji szkieletu stalowego. Dziewięć pięter wybijało się ponad okoliczną zabudowę, a narożnikowa bryła ma dynamiczny układ zaokrąglonych balkonów, które niczym wiszące mostki lewitują nad ulicą. Funkcjonalistyczna budowla była zarazem poligonem doświadczalnym nowej technologii. Zdała ona egzamin, gdyż obiekt budowano w rekordowo krótkim czasie - były to zalety stalowej konstrukcji, którą można było montować nawet przy niskich temperaturach.

"Miasto zachywcającego szczegółu. Katowice na dawnej pocztówce. Z kolekcji Biblioteki Śląskiej", Biblioteka Śląska, Katowice 2007

Nic więc dziwnego, że górnośląski smok był głodny kolejnego giganta. Jego budowę rozpoczęto jeszcze przed ukończeniem Domu Profesorów. Znów wybrano eksponowaną działkę w narożniku, tym razem padło na skrzyżowanie ulic Wandy i Zielonej (dziś Żwirki-Wigury i Skłodowskiej-Curie). Autorem konstrukcji budynku został najwybitniejszy wówczas polski konstruktor, prekursor spawalnictwa na świecie, prof. Stefan Bryła. Ten geniusz konstrukcji był współtwórcą amerykańskiego sukcesu w wyścigu ku chmurom. Za oceanem rozwijał swoją nowatorską technologię spawania. Wcześniej konstrukcje stalowe nitowano, co było często kłopotliwe. Bryła swoją technikę ugruntował przy budowie Woolworth Building, który ukończono krótko przed I wojną światową i aż do 1930 roku był najwyższym budynkiem USA. Ten sam konstruktor w Katowicach stworzył budynek, który w drugiej Rzeczpospolitej uzyskał palmę pierwszeństwa. Ukończony w 1934 roku gmach osiągnął imponujące 62 metry wysokości. Za architekturę odpowiedzialni byli Tadeusz Kozłowski i Henryk Griffel. Architekci nadali drapaczowi funkcjonalistycznie rozwiązaną bryłę, odrzucając wszelkie ozdoby. Rozczłonkowali narożnik, na który wychodzą balkony. Ich poziome linie współgrają z silnymi pionami niby pilastrów, które potęgują wysokość budynku. To przenikanie się pionów i poziomów tworzy dynamiczny efekt, z kumulacją ekspresji w narożniku. Stalowy szkielet umożliwił rzecz niespotykaną w wielokondygnacyjnych, murowanych budynkach - duże przeszklenia okien występujących w narożu, jakby kpiły sobie z ciężaru 14 kondygnacji wieżowca! Katowicki drapacz otrzymał też godną oprawę - po bokach flankują go niższe sześcio- i siedmiopiętrowe skrzydła, które przeznaczono na biura urzędów skarbowych. Sam drapacz stanowił wieżę mieszkalną przeznaczoną dla pracowników Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i Izby skarbowej. W luksusowych i rozległych apartamentach po II wojnie światowej zakwaterowano artystów związanych z Teatrem Śląskim, w swoim czasie mieszkali tu Gustaw Holubek czy Kazimierz Kutz, a także pisarze Bolesław Lubosz i Kalman Segal.

W katowickim kinie Rialto 9 lipca 1931 roku odbyła się premiera filmu "Budownictwo żelazno-szkieletowe, jego zasady i zastosowanie", pokazująca wznoszenie śląskiego giganta. Można na nim zobaczyć, że katowicki wieżowiec w czasie budowy był nie mniej fotogeniczny jak wieża GE Building fotografowana przez Charles C. Ebbetsa. W filmie można było zobaczyć, jak robotnicy chodzą po stalowych dwuteownikach nad ulicami stolicy województwa śląskiego. Dokument wyświetlano przed seansami filmowymi w kinach w całej Polsce. Mieszkańcy Katowic tak polubili stalowego giganta, że wydano specjalne kartki pocztowe ze szkieletem drapacza, a gdy był już ukończony, także z jego imponującą bryłą.

galeria

kontakt:
immoderatus@immoderatus.com